Treść strony

Cuda się zdarzają …

.
Dzisiejszy tekst nie będzie opowiadał o kibicach ani o tym, jakie zasady obowiązują w hokeju na lodzie. Dzisiejszy tekst będzie inny. Będzie połączeniem praktyki i teorii, prawdy i fikcji, marzeń i dróg prowadzących do ich realizacji. Dzisiejszy tekst będzie opowiadał o pewnym filmie i o pewnej drużynie. Drużynie, której już nie ma, ale która pokazała czym jest walka z samym sobą, bólem oraz cierpieniem okraszonym niesamowitym szczęściem. A także będzie o meczu, który przeszedł do historii. Zapraszam was na wędrówkę w czasie. Przenieśmy się do Lake Placid roku 1980.

Zimowe Igrzyska Olimpijskie do 1968 r. były jednocześnie turniejem wyłaniającym Mistrza Świata w hokeju na lodzie. Prym wiodły dwie drużyny – reprezentacja narodowa Kanady oraz reprezentacja ZSRR. Zdarzył się jednak taki turniej (Squaw Valley – 1960 r.), gdy po mistrzostwo (i jednocześnie złoto Zimowych Igrzysk Olimpijskich) sięgnęła drużyna Stanów Zjednoczonych. W turnieju tym nie zagrał Herb Brooks, który został odesłany do domu na tydzień przed rozpoczęciem zawodów. Przez wiele lat nie miał okazji na ponowny udział, a tym samym na zdobycie cennego kruszcu. Przyszedł jednak 1979 rok, a wraz z nim wielka zmiana. Po przegranej 15:1 z drugą drużyną Czechosłowacji amerykański związek hokeja na lodzie podjął decyzję o zatrudnieniu Brooks’a na stanowisko trenera drużyny narodowej Stanów Zjednoczonych. Jak się miało potem okazać – była to zmiana historyczna.

Nowy trener przystąpił do wprowadzenia zmian, które odbiły się szerokim echem w środowisku hokejowym. Jako pierwszą wprowadził zasadę, iż w reprezentacji nie będą grać przedstawiciele ligi NHL, a zawodnicy z drużyn uniwersyteckich. Była to zmiana fundamentalna, gdyż wydawało się wtedy, że zwycięstwa mogą zapewnić tylko zawodnicy najlepszej z lig. Trener jednak mówił „Nie chcę najlepszych. Chcę właściwych”. Brooks wybrał 26 zawodników, którym narzucił potworny tryb przygotowań do Zimowych Igrzysk. „Przygotujcie się na ból, przygotujcie się na maksymalny wysiłek”.

Treningi zaczęły się już na siedem miesięcy przed Igrzyskami. Trener uczył zawodników szybkości, zgrania, kreatywności, a także budował ich kondycję (głównie poprzez 45 sekundowe pokonanie trasy –> linia niebieska-czerwona-niebieska), gdyż wychodził z założenia, że „wilk musi mieć mocne nogi”, co przełoży się na późniejszą dobrą grę przez cały mecz, a nie tylko przez pierwsze dwie tercje. Ponadto jego pomysłem taktycznym był szybki atak bez przytrzymywania krążka, a także nieustanna jazda na łyżwach połączona z płynnym podawaniem krążka. Zawodnicy, młodzi, zdolni, ale jednak bez większego doświadczenia, nie rozumieli do końca idei tych treningów. Po jednym ze sparingów (z reprezentacją Norwegii zremisowanym 3:3) musieli ćwiczyć nawet po wygaszeniu świateł na lodowisku. „Myślicie, że wygracie samym talentem? Macie go za mało!”. Treningi były wyczerpujące, zawodnicy wykruszali się pomału. W końcu zostało ich tylko 20. Wysiłek ten miał jednak pewien cel. Zawodnicy mieli poczuć, że są nie tylko drużyną złożoną z kilkudziesięciu zawodników z różnych uniwersytetów, ale że są kolektywem, dla którego najważniejszy będzie „napis z przodu koszulki, a nie ten z tyłu”.

Zbliżał się luty 1980 r. a wraz z nim rozpoczęcie Igrzysk. Niekwestionowanym faworytem była reprezentacja ZSRR, która trzy dni przed rozpoczęciem turnieju pokonała reprezentację USA w Nowym Jorku 10:3. Nie napawało to kibiców wielkim optymizmem. Pierwszą przeszkodą w turnieju byli Szwedzi, z którymi Amerykanie uzyskali remis (2:2). Kolejne mecze kończyły się zwycięstwami USA (7:3 z Czechosłowacją, 5:1 z Norwegią, 7:2 z Rumunią, 4:2 z RFN). Po każdym meczu trener mówił, że „Nie ma indywidualności. Jest drużyna”. Stany Zjednoczone, wraz z ZSRR, Szwecją i Finlandią, awansowały do półfinału XIII Igrzysk Olimpijskich.  W meczu półfinałowym mieli zmierzyć się z wielką reprezentacją ZSRR. W tamtych czasach nie był to zwykły mecz. Była to potyczka sportowa o zabarwieniu politycznym. Dzięki temu meczowi naród mógł się zjednoczyć. „Ich czas już minął. To jest Wasz czas. Wykorzystajcie go!” mówił trener przed rozpoczęciem meczu do zawodników zgromadzonych w szatni.

Epicka, niezapomniana walka rozpoczęła się od huraganowych ataków Sowietów, którzy prowadzili już 1:0. Mecz był bardzo wyrównany. Jeśli Sowieci zdobyli bramkę, to Amerykanie odpowiedzieli swoją. Pierwsza tercja zakończyła się wynikiem 2:2. Nikt nie wiedział, jak ten mecz się zakończy. Kolejna tercja i ponowne prowadzenie ZSRR. I nagle stała się rzecz niewyobrażalna. W trzeciej, ostatniej tercji, na 10 minut przed końcem, kapitan drużyny USA strzelił bramkę na 4:3. Trybuny szalały, kibice byli w ekstazie, a eksperci nie mogli uwierzyć jak dobrą kondycję mają zawodnicy USA, którzy przewyższali w tym elemencie zawodników Radzieckich. Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 4:3 dla reprezentacji USA. Dwa dni później ci sami zawodnicy pokonali reprezentację Finlandii i zdobyli złoty medal XIII Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Zawodnicy ZSRR zdobyli srebro,  a Szwedzi brąz. Warto także wspomnieć, iż w tych Igrzyskach reprezentacja Polski zdobyła 7-me miejsce.   

Zastanawiacie się pewnie, jaki jest cel przywoływania tej historii w obecnych czasach, gdy w reprezentacjach grają już zawodnicy-zawodowcy. A także jakie ma ona odniesienie do toruńskiej drużyny?

Nie jestem zawodnikiem, nie jestem także trenerem. Wiem jednak, że gdy robi się coś z sercem, z ambicją, przez wzgląd na siebie i na tych, którzy są nam bliscy, wówczas rezultaty naszych działań potrafią nas zaskoczyć. Gdy przełamuje się własne słabości oraz kiedy pracuje się ciężej tylko po to, by pokazać innym, że „ja też mogę, potrafię, umiem, chcę” to smak zwycięstwa potrafi złagodzić każdy ból. Toruńska drużyna, złożona z młodych, obiecujących zawodników, przeplata bardzo złe mecze nielicznymi dobrymi meczami, porażki ze zwycięstwami. Zdarzy się jednak taki mecz, gdy będziemy przecierać oczy ze zdumienia, tak jak kibice USA pamiętnego 22.02.1980 r. Walka połączona z ambicją to klucz do sukcesu. A dla niedowiarków polecam film „Cud w Lake Placid” w reżyserii Gavin’a O’Connor’a.      
 

Autor: Em
 

PS. zwiastun filmu znajdziecie tutaj -> http://www.youtube.com/watch?v=wZBb_8WQKUA

« wstecz

Banery

  • obiekt Flash

Banery

  • ecenter

Banery

  • obiekt Flash - Petrus sokoły
  • studio-pro
  • Miasto Torun

Kalendarium

W tym miesiącu

Brak wydarzeń w wybranym okresie