Treść strony

Naprzód przodem

Dwa zaległe mecze, rozegrane w ostatni weekend z Naprzodem Janów pokazały, że w tym momencie zdecydowanie najlepszą drużyną 1 ligi są nasi goście. Zarówno w sobotę, jak i w niedzielę hokeiści z Janowa pokazali, że mają dużo większe doświadczenie w grze na ekstraklasowym poziomie. Praktycznie w każdym elemencie gry byli dla Nesty partnerem równorzędnym lub lepszym.

W sobotę mecz rozpoczął się od obustronnych ataków, a pierwsze 10 minut nie pozwoliło żadnej z drużyn osiągnąć przewagi. Choć walka była zacięta, janowianie powoli porządkowali grę i starali się zaskoczyć Plaskiewicza praktycznie z każdej pozycji. Torunianie nadrabiali ambicją i żywiołowością, choć widać było różnice w możliwościach poszczególnych piątek. Gdy tercja zbliżała się do końca, Naprzód zdobył gola, dokumentując swoją dobrą grę w tej części meczu.

Kibice liczyli, że druga tercja pokaże starania naszych hokeistów o poprawę wyniku. Srodze się jednak zawiedli. Nie dlatego, że naszym się nie chciało. Starali się jak umieli. Ale Naprzód postanowił pójść za ciosem i od początku przyspieszył tempo gry. Dało to skutek w postaci dwóch bramek, a kolejnej sędzia nie uznał po minimalnym spalonym. To mocno podcięło skrzydła toruńczykom. Dopiero uzyskana w połowie tercji bramka, po lekkim strzale Piotra Huzarskiego, który zaskoczył zasłoniętego bramkarza gości, poderwała naszych do walki. Gra się wyrównała, pojawiły się okazje bramkowe, lecz Elżbieciak w bramce Naprzodu grał pewnie i spokojnie, za to nasi zawodnicy pudłowali lub nie kończyli akcji strzałem.

W trakcie meczu niepokój wzbudziła kontuzja Przemka Bomastka, który po agresywnym wejściu obrońcy znalazł się w bramce gości zamiast krążka, przy okazji obijając się o bramkę. Na szczęście skończyło się na strachu. Drużyna straciła jednak na pewien czas Jacka Dzięgiela, który zdenerwowany po kolejnej odsiadce kary dwóch minut, tuż po wyjściu z boksu wdał się w przepychanki na lodzie, które skończyły się dla niego karą meczu za niesportowe zachowanie.

W ostatniej tercji Naprzód grał już spokojnie, czekając na błędy gospodarzy, które bezlitośnie przekształcał w okazje bramkowe. W ten sposób, tuż przed końcem meczu, podwyższył jeszcze swoje prowadzenie, pokazując bezradnym hokeistom Nesty kto był tego dnia lepszy.

W niedzielę na trybunach było jakby luźniej. Kibice dopingowali jednak drużynę, licząc na rewanż. Jednak przebieg meczu niewiele różnił się od tego z poprzedniego dnia. Znów zawodnicy Naprzodu grali mądry, spokojny hokej pokazując, że tworzą silny i zgrany zespół, pewny swych sporych możliwości. Żadna piątka Nesty w miarę równorzędnie nie zagrażała gościom. Pierwsza piątka była dla Naprzodu za wolna, druga piątka grała pozbawiona swojego lidera Jacka Dzięgiela, trzecia piątka (choć Szymon Mądrowski zdobył jedyną bramkę dla gospodarzy), grała najmniej i nie była w stanie poważniej zagrozić bramce Elżbieciaka. Goście wypunktowali torunian spokojnie i bez większych trudności, powtórzyli sobotni wynik mimo, że nie wykorzystali rzutu karnego.

Ten weekend pokazał wyraźnie kto jest w tej chwili faworytem do awansu. Oczywiście do końca rozgrywek jest jeszcze dużo czasu, zespoły zawsze dopiero w play-offach pokazują wszystkie możliwości a nierzadko niespodziewane wzmocnienia. Ale na dziś to zawodnicy Nesty wyglądali przy drużynie Naprzodu jak amatorzy. Brakowało zdecydowania w sytuacjach podbramkowych, zgrania i szybkości w organizowaniu kontrataków, umiejętności gry w przewadze. To wszystko jest jeszcze do poprawienia, miejmy nadzieję, że rewanżowe mecze z Naprzodem, które gramy już za tydzień, będą bardziej wyrównane.

Nesta Toruń - Naprzód Janów
Sobota 9.11.2013
1:4 (0:1, 1:2, 0:1)
Niedziela 10.11.2013
1:4 (1:2,0:0, 0:2)

Bramki z niedzielnego meczu oraz wywiady: z trenerem Andrzejem Masewiczem oraz Przemysławem Bomastkiem

« wstecz

Banery

  • -

Banery

  • ecenter

Banery

  • Reklama za 50zł
  • studio-pro
  • obiekt Flash - Petrus sokoły

Kalendarium

W tym miesiącu

Brak wydarzeń w wybranym okresie