Treść strony

Synowie hokejowych asów dziedziczą ich geny
Rozmowa z Tomaszem Jaworskim - trenerem Sokołów Toruń

Młodzi hokeiści Sokołów zdobyli brązowy medal w MP na Olimpiadzie Młodzieży w Janowie. Toruński zespół wywalczył też cenne punkty do rankingu województw, bo kujawsko-pomorskie w rywalizacji zajęło drugie miejsce. Czy sukcesy młodzieżowe przełożą się na seniorskie?


Filip Łazowy: Trzecie miejsce na zawodach Olimpiady Młodzieży w Janowie do duży sukces toruńskiej drużyny? Może spodziewał się pan dobrej gry i miejsca na podium?

Tomasz Jaworski: Na pewno jest to miła niespodzianka. Początek sezonu w naszym wykonaniu nie był najlepszy. Graliśmy słabo. Ale z każdym miesiącem się rozkręcaliśmy i efekty przyszły w najbardziej spodziewanym momencie. Wszyscy cieszymy się ze świetnego wyniku, ale też odczuwam mały niedosyt. W półfinale przegraliśmy 1:4 z Unią Oświęcim, a moim zdaniem nie byliśmy gorszym zespołem.

F.Ł. To dlaczego rywale wywalczyli awans do finału?

T.J. Przez pierwsze dwie tercje my przeważaliśmy na lodzie. Mieliśmy kilka znakomitych sytuacji, ale brakowało skuteczności. Rywale z kolei zdobywali przypadkowe bramki. Mogliśmy przed ostatnią częścią meczu wygrywać dwoma, trzema golami i finał byłby możliwy. Niestety stało się inaczej. W trzeciej tercji to Unia była lepsza i ostatecznie zwyciężyła 4:1.

F.Ł. Za to w meczu o brązowy medal Sokoły zdeklasowały ekipę z Sanoka.

T.J. Duże znaczenie miała pierwsza tercja. Oba zespoły miały swoje okazje, ale nikt nie mógł zdobyć gola. Nam się to udało tuż przed końcem tercji. W drugiej udało nam się zdobyć potem dwie kolejne bramki. Później rywale zaatakowali i strzelili jednego gola. Mieli okazje na kolejne ale się wybroniliśmy. Potem my przeszliśmy do ofensywy i zrobiło się 6:1. Wprowadziłem na lód czwartą piątkę i rezerwowego bramkarza. Koncentracja gdzieś uleciała i rywal zdobył dwa gole. Jednak nasza wygrana ani przez moment nie była zagrożona.

F.Ł. W składzie Sokołów utkwiły mi trzy nazwiska: Fraszko, Zembrzuski i Jaworski. Wszyscy są synami byłych hokeistów?

T.J. Tak. Jak widać miłość do hokeja została przekazana z pokolenia na pokolenie. Jest tam również i mój syn. W zeszłym roku razem przyszliśmy do Torunia i nie żałujemy tej decyzji. Ale mój syn nie jest bramkarzem tak jak ja. Nie chciałem aby stał między słupkami. To ogromna odpowiedzialność i wielki stres. Lepiej grac na innej pozycji.

F.Ł. Adam Fraszko to legenda toruńskiego hokeja. Jego syn Bartosz na turnieju w Janowie został najlepszym strzelcem z dorobkiem sześciu bramek.

T.J. Widać, że odziedziczył geny po tacie. Bartek to naprawdę znakomity hokeista. Jeśli będzie dalej się tak rozwiał to ma szansę coś w hokeju osiągnąć. Potrafi nie tylko strzelić, ale też podać koledze. Dobrze radzi sobie także w defensywie. Posiada umiejętność odbierania krążka rywalom. Wiele razy wraca i blokuje kontry przeciwnika. Gra dla drużyny a nie dla siebie.

F.Ł. W składzie Sokołów jest jeden hokeista, który ma za sobą występy na taflach PLH.

T.J. Zgadza się. 18-letni Jakub Gimiński jest jednym z naszych liderów. Zebrał bardzo cenne doświadczenie, które już teraz procentuje. W obronie jest niezastąpiony. Jeśli bramkarz jest dobry i defensorzy też są mocni to można myśleć o sukcesie. Zawsze się jakiegoś gola strzeli, ale więcej trzeba się napracować aby go nie stracić. Dlatego obecność Kuby w składzie bardzo nam pomogła.

F.Ł. Jest pan także asystentem trenera Jaroslava Lehockiego w drużynie seniorów Nesty Karawela. Przed toruńskim zespołem teraz rywalizacja o utrzymanie z ikoną polskiego hokeja - Podhalem Nowy Targ.

T.J. Nie ma co patrzeć na nazwę klubu z jakim gramy. Kiedyś Podhale było potęgą. Ale to było kiedyś. Teraz są inne czasy, inny zespół, inni zawodnicy. Dwa lata temu zdobyli tytuł mistrzów Polski, ale dzisiaj mam nadzieję, że spadną z PLH. My musimy się skupić na sobie. Trzeba grać z ogromną wolą walki. Tu już nie ma miejsca na błędy. Mamy przewagę własnego lodowiska i jeśli będziemy wygrywali na Tor-Torze, to nie przegramy tej rywalizacji. Tylko, że w fazie play-out już nie raz przekonaliśmy się, że własna tafla nie zawsze jest sprzymierzeńcem. Mam nadzieję, że kibiców tak jak to było ostatnio przyjdą tłumnie i pomogą drużynie.

 

Źródło: Gazeta Wyborcza

komentarze (0) ()

« wstecz

Banery

  • -

Banery

  • ecenter

Banery

  • Sklep hokejowy
  • obiekt Flash - Petrus sokoły
  • Reklama za 50zł

Kalendarium

W tym miesiącu

Brak wydarzeń w wybranym okresie